Stephen King świętuje 78. urodziny. Ekranizacje „Życia Chucka” i „Wielkiego marszu” już pokochali widzowie. Ciekawostki o mistrzu kina grozy
Amerykański powieściopisarz, jeden z najbardziej poczytnych twórców na świecie, którego książki weszły do kanonu literatury grozy, właśnie skończył 78 lat. Stephen King, który urodził się 21 września 1947 roku w Portland w stanie Maine, ma na swoim koncie ok. 70 powieści, które sprzedały się w ponad 350 milionowym nakładzie, a i ostatnio pisarz nie kryje zachwytu adaptacjami swoich dzieł. Zarówno „Życie Chucka”, jak i „Wielki marsz”, które wyszły spod jego pióra, doczekały się niezwykle udanych ekranizacji.
Przypomnijmy, że na początku sierpnia do kin trafiło ciepło przyjęte „Życie Chucka”, a od 19 września można oglądać „Wielki marsz”, który już zbiera niezwykle pochlebne recenzje od tych, którzy mieli okazję zobaczyć tę produkcję na pokazach przedpremierowych.
To o tyle ważne, że ekranizacja jednej z pierwszych powieści Stephena Kinga z 1979 roku, a którą napisał pod pseudonimem Richard Bachman, uchodziła do tej pory za „niezdatną do sfilmowania”.
Opowieść o ludzkiej naturze
„Wielki marsz” to długo wyczekiwana ekranizacja pierwszej powieści Stephena Kinga. Co ciekawe, nie ma w niej nic nadprzyrodzonego.
To dramatyczna wizja niedalekiej przyszłości, w której ludzkie życie staje się stawką w zabójczej grze, w której zobaczymy, m. in.: Marka Hamilla, Judy Greer, Charliego Plummera, Coopera Hoffmana i Garretta Wareinga, a film wyreżyserował Francis Lawrence.
W „Wielkim marszu” mamy do czynienia z jednym z najpopularniejszych wydarzeń medialnych, którym jest transmisja dorocznego Wielkiego Marszu, w którym udział bierze pięćdziesięciu starannie wyselekcjonowanych nastolatków.
Zasada jest prosta: kto zostaje w tyle, ten ginie. Marsz kończy się dopiero wtedy, gdy przy życiu pozostanie jeden uczestnik. Tu nie ma miejsca na sentymenty, przyjaźnie i wzajemną lojalność. Takie jest w każdym razie założenie organizatorów.
Ale podczas morderczej drogi, każdy z zawodników ujawnia swoje prawdziwe oblicze, a rywalizacja przybiera nieoczekiwany obrót.
Warto wiedzieć, że Stephen King usiadł do pisania „Wielkiego marszu” jako osiemnastoletni student! Natomiast w 2000 roku powieść została uznana przez Stowarzyszenie Bibliotek Amerykańskich za jedną ze 100 najlepszych książek dla młodzieży. Miejmy nadzieję, że adaptacja filmowa zostanie równie dobrze przyjęta, jak powieść.
Wspomnijmy w kilku zdaniach o „Życiu Chucka”, który pojawił się na ekranach kin w połowie tegorocznych wakacji.
Ziemia u progu końca świata
„Życie Chucka” to ekranizacja noweli pochodzącej z tomu „Jest krew…” Kinga z 2020 roku. W tytułowego bohatera wcielił się Tom Hiddleston, a film wyreżyserował Mike Flanagan.
Produkcja opowiada historię o tym, jak u progu końca świata Marty i Felicia próbują odbudować swoją relację i odkryć kim jest tajemniczy Chuck Krantz, którego uśmiechniętą twarz widzą na wszechobecnych billboardach.
Czy jego los splata się jakoś z ich losem i jaki to ma związek ze zbliżającą się katastrofą? Historię Chucka poznajemy od końca, gdy stając w obliczu nieuchronnego, wyszukuje w pamięci chwile i zdarzenia, które nadawały jego życiu prawdziwy sens. To sprawy znane każdemu z nas, najprostsze, ktoś powiedziałby, że wręcz banalne, a jednak najwspanialsze.
Miłość najbliższych, młodzieńcze marzenia, momenty szalonej zabawy, przyjaźnie, pasje i małe zwycięstwa odnoszone w codziennych zmaganiach z losem. Każdy z nas ma swój własny mały wszechświat, który trwa tyle co nasze życie, ale jego odbicia istnieją dalej we wszechświatach innych.
Dla porządku dodajmy jeszcze, że Stephen King obejrzał ze skupieniem „Życie Chucka” na festiwalu w Toronto.
– Nie wiem, czy ludzie będą mieli ochotę obejrzeć tak serdeczną opowieść, ale ich do tego zachęcam. Ta historia nie jest przesłodzona, ale pokazuje, że życie bywa trudne, ale trzeba się z nim zmierzyć. I z pewnością film zasługuje, by każdy wybrał się na niego do kina – stwierdził wybitny pisarz w wywiadzie dla „The Toronto Star”.
„To świetny film! Jestem bardzo szczęśliwy. Gratuluję aktorom, a przede wszystkim reżyserowi Mike’owi Flanaganowi i całej ekipie filmowej za serce, które włożyli w to, by dać życie jednemu z moich opowiadań” – dodał pisarz w opinii na swoim profilu w mediach społecznościowych.
Czytaj też TU!
Dystrybucja obu filmów w Polsce: Monolith Films.
A na zakończenie przygotowaliśmy garść faktów i ciekawostek o dzisiejszym solenizancie.
Wychowywany przez samotną matkę
Stephen King urodził się 21 września 1947 roku w Portland w stanie Maine jako drugi syn Donalda i Nellie Ruth Pillsbury King. Jego ojciec ich zostawił, gdy Stephen miał zaledwie trzy lata, dlatego przyszły mistrz literatury grozy był wychowywany przez samotną matkę. Często brakowało im pieniędzy.
Swoje pierwsze opowiadanie Stephen King sprzedał w 1967 roku. Od 1971 roku pracował na etacie nauczyciela języka angielskiego w Hampden Academy, by jakoś związać koniec z końcem. W wolnym czasie pisał opowiadania i powieści.
Wiosną 1973 roku wydawnictwo Doubleday przyjęło do druku jego pierwszą powieść zatytułowaną „Carrie’’. Sukces książki pozwolił mu w pełni poświęcić się pisaniu.
Od tamtej pory opublikował ok. 70 książek i stał się jednym z najpoczytniejszych pisarzy na świecie. King otrzymał, m.in. National Book Foundation Medal (2003 r.), a w 2014 – National Medal of Arts.
Stephen King ma córkę i dwóch synów, również pisarzy: 48-letniego Owena Kinga oraz Joe Hilla (53 l.).
Warto też wiedzieć, że pisarz wraz z żoną, również pisarką Tabithą, wspierają liczne organizacje charytatywne, w tym biblioteki. Oboje są cenieni za swoją działalność filantropijną, np. przyznają corocznie stypendia dla uczniów szkół średnich i college’u w stanie Maine, w którym mieszkają.
A tak Stephen King wyglądał sześć lat temu. ZOBACZ!
Rady dla początkujących pisarzy
A jakie Stephen King ma rady dla tych, którzy chcieliby pójść w jego ślady?
– Czytaj cztery godziny dziennie i pisz cztery godziny dziennie. Jeśli nie masz na to wystarczająco dużo czasu, to nie oczekuj, że będziesz dobrym pisarzem (…) Jeśli piszesz coś, za co ktoś daje ci czek, jeśli pomyślnie spieniężysz czek i płacisz tymi pieniędzmi rachunek za prąd, to można powiedzieć, że jesteś utalentowany – ujawnił w jednym z wywiadów.
Na koniec przypominamy, że „Wielki marsz” jest już w kinach – od 19 września.