30 lipca 2026

„Jej piekło” w kinach! – Ten film zaczął się od tego, że umarłem i zostałem przywrócony do życia – mówi Nicolas Winding Refn. Jak powstały zdjęcia?

To fantastyczna wiadomość nie tylko dla wielbicieli samego Nicolasa Windinga Refna, reżysera kultowego „Drive” i znakomitych „Tylko Bóg wybacza” i „Neon Demon”, ale również dla miłośników oryginalnego, wizjonerskiego kina. Właśnie na duży ekran trafiło „Jej piekło” – najnowsze dzieło reżysera, który powraca po dziesięciu latach milczenia.

„Jej piekło” to horror osadzony w świecie, w którym przepych, rozkosz i bogactwo nie zagłuszą lęku przed nieuniknionym. Niezwykła intryga, wizualna maestria i poruszające aktorstwo składają się na obraz, który nikogo nie pozostawi obojętnym. 

Film urzeka mrocznym pięknem, a zarazem wciąga widzów w wir hipnotycznej ekstrawagancji.

Ryzykowna operacja

Zanim jednak Nicolas Winding Refn wszedł po raz pierwszy na plan horroru „Jej piekło”, otarł się o śmierć. W 2023 roku zdiagnozowano u niego tzw. przeciek w sercu (niedomykalność zastawki – przyp. aut.). W pewnym momencie jego płuca wypełniały się krwią – Refn został przewieziony w trybie natychmiastowym do szpitala.

W trakcie bardzo ryzykownej operacji kardiologicznej duński reżyser przez około 20-30 minut był w stanie śmierci klinicznej – doszło do zatrzymania akcji serca, co wymagało użycia defibrylatora. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło…

Pierwszy film od dekady

Po swoich perypetiach zdrowotnych Refn potraktował „Jej piekło” nie jako kolejny film, ale jako pewnego rodzaju odrodzenie – i to po aż dziesięcioletniej przerwie od realizacji pełnometrażowych produkcji!

Ten film zaczął się od tego, że umarłem i zostałem przywrócony do życia – wyjaśnia reżyser. – Kiedy wróciłem, zaczynałem od nowa w wielu obszarach swojego życia. Chciałem połączyć i stopić w jedno sposób, w jaki myślę o kreatywności i to, w jaki jej doświadczam – podkreśla. Z tych rozważań zaczęły wyłaniać się dwie główne historie.

Filmowe wątki

Historia szeregowego K. w „Jej piekle” jest dla Refna wyjątkowo osobista.

Miałem w sobie silne przekonanie, że nie mogę umrzeć, ponieważ muszę wrócić do swojej najmłodszej córki. Nie była jeszcze gotowa, żeby mnie stracić – opowiada reżyser.

To właśnie uczucie stało się fundamentem postaci szeregowego K. (Charles Melton) którego Refn określa jako swoje alter ego. Jego podróż jest historią ojca, który za wszelką cenę próbuje odnaleźć drogę do córki i wyrwać ją z podziemi.

Z kolei historia Elle (w tej roli Sophie Thatcher) w „Jej piekle” koncentruje się na jej skomplikowanej relacji z ojcem, którego miłości i akceptacji wciąż szuka.

Dwie narracje

Największym wyzwaniem „Jej piekła” było połączenie tych pozornie odrębnych narracji. Jak i dlaczego neonowy horror noir oraz operowy melodramat zaczynają się ze sobą przenikać?

Zrozumiałem, że nie chcę zrobić jednego filmu. Chcę zrobić ich wiele w jednym obrazie – tłumaczy Refn. – To właśnie to twórcze założenie sprawiło, że po doświadczeniu śmierci rzuciłem się w wir pracy nad projektem. Największą satysfakcję daje mi sam moment tworzenia. Nie chodzi o produkt końcowy, ale o etap, w którym trzeba zamienić własne słabości w szansę. Każda sztuka jest procesem transformacji.

Współscenarzystka „Jej piekła” Esti Giordani dołączyła do projektu, aby pomóc spleść obie historie. Proces ten trwał ponad rok.

Polegał on bardziej na odkrywaniu, czym film nie jest niż czym powinien być. Ostatecznie elementem łączącym losy Elle i szeregowego K. stała się wszechobecna mgła, która zaciera granice pomiędzy światami i zwiastuje nadejście mitycznego zabójcy znanego jako Leatherman – mówi reżyser.

Kanały telewizyjne

Ostateczny kształt „Jej piekła” wyrasta z doświadczenia, które Refn pamięta jeszcze z dzieciństwa: przełączania kanałów w starym telewizorze.

Skacząc pomiędzy programami, zacząłem dostrzegać nieoczywiste związki pomiędzy zupełnie różnymi historiami i światami. Fascynowała mnie możliwość tworzenia własnej, subiektywnej narracji i decydowania, gdzie kończy się jedna opowieść, a zaczyna kolejna – dodaje.

Operowa aria

Do współpracy przy realizacji „Jej piekła” Refn zaprosił kompozytora Pino Donaggio, który w połączeniu z Brianem De Palmą i Dariem Argento, okazał się idealnym partnerem dla filmu łączącego horror, melodramat i wyszukaną estetykę.

Cały czas zastanawiałem się, kto mógłby napisać muzykę do takiego projektu? – wspomina reżyser. – Odpowiedź przyszła natychmiast. Dla Donaggia była to jedna z najbardziej wymagających ścieżek dźwiękowych w jego karierze.

Sam kompozytor uważa, że stworzył do filmu więcej materiału niż do większości swoich wcześniejszych projektów.

Z pewnością zaliczyłbym ten film do swoich najlepszych prac.  Powstała ścieżka dźwiękowa łącząca napięcie, operowe arie i niepokojące brzmienia, stanowiąc wyjątkowy efekt współpracy obu artystów – wspomina

Dla kogo jest ten film?

Chcę dać widzom coś, co będzie im towarzyszyć przez resztę życia. Nie chwilową rozrywkę, ale doświadczenie, które pozostanie z nimi długo po zakończeniu seansu – podsumowuje Refn.

„Jej piekło” w kinach od 24 lipca.

O FILMIE:

Kiedy futurystyczną metropolię spowija tajemnicza mgła, na wolność wydostaje się śmiercionośna i nieuchwytna istota, z której ręki giną młode kobiety. W tym czasie amerykański żołnierz wyrusza w pełną grozy odyseję, by ocalić swoją córkę z Piekła.

Na swojej drodze spotyka młodą kobietę zmagającą się z własnymi demonami, która próbuje odnaleźć zaginionego ojca.

W obrazie Nicolasa Windinga Refna zobaczymy również, m.in.: Charlesa Meltona, Kristinę Froseth i Diego Calvę. Dystrybutorem filmu jest Monolith Films.

Jej piekło

Artykuł powiązany z filmem
O filmie Zwiastun