18 sierpnia 2026

Jason Statham wciąż nie wychodzi z mody. „Buntownik” w kinach od 21 sierpnia. Nie przegap!

Era ekranowych twardzieli miała już przeminąć, ale Jason Statham po raz kolejny udowadnia, że widzowie wciąż chcą oglądać bohaterów, którzy najpierw działają, a dopiero później zadają pytania. Przed premierą „Buntownika” przyglądamy się fenomenowi gwiazdora kina akcji. O tym, dlaczego jego filmy wciąż przyciągają publiczność, mówi Adam Siennica, wicenaczelny serwisu naEKRANIE.pl i wielki fan aktora.

Jason Statham od lat funkcjonuje w kinie na własnych zasadach. Nie próbuje na siłę zmieniać ekranowego wizerunku, nie ucieka od kina akcji i konsekwentnie dostarcza widzom to, czego ci od niego oczekują. Choć mogłoby się wydawać, że era twardzieli kina minęła, kolejne filmy aktora pokazują coś zupełnie przeciwnego.

Zobacz plakat:

Adam Siennica zwraca uwagę, że na tle starszych gwiazd kina akcji, które z czasem zmieniły gatunki, oraz młodszych aktorów, którzy nie ograniczają się wyłącznie do kina akcji, Statham jawi się jako jeden z ostatnich konsekwentnych twardzieli na ekranie. Jego zdaniem sukcesy kinowe kolejnych produkcji i plany następnych filmów pokazują, że zapotrzebowanie na takiego bohatera nadal istnieje.

Patrząc na to, że starsi koledzy zmienili gatunki, a młodsi nie trzymają się wyłącznie kina akcji, można odnieść wrażenie, że Jason Statham to nie tylko ostatni sprawiedliwy twardziel na ekranie, ale też poza nim. Kolejne sukcesy kinowe jego filmów oraz plany dotyczące następnych tytułów udowadniają, że ta era nie przemija, bo widzowie wciąż są głodni prawdziwych twardzieli na ekranie robiących porządek ze złem. Statham wciąż tworzy przestrzeń dla innych gwiazd, będąc najpewniejszym ekranowym twardzielem kina akcji – mówi Siennica.

Statham gra Stathama? Właśnie na tym polega jego fenomen

W przypadku Jasona Stathama trudno mówić o aktorze, który za każdym razem próbuje całkowicie zaskoczyć publiczność. Wręcz przeciwnie – tu widz doskonale wie, czego może się spodziewać. Twardy bohater, konkretne zasady, bezkompromisowe podejście do przeciwników i efektowna akcja to elementy, które stały się znakiem rozpoznawczym jego filmów.

Według Siennicy sekret tkwi właśnie w autentyczności. Aktor wielokrotnie podkreślał, że występuje w filmach, które sam chciałby oglądać. Dzięki temu jego ekranowe wcielenia nie sprawiają wrażenia wymuszonej pozy. Statham najwyraźniej naprawdę dobrze czuje się w świecie, który stworzyło dla niego kino akcji.

Powód wciąż aktualnego sukcesu filmów Jasona Stathama i niezmiennej wierności jego widzów jest bardzo prosty: aktor wielokrotnie mówił, że robi takie filmy, jakie sam chciałby oglądać. Dlatego jest w nich prawda, szczerość i autentyczna frajda z bycia ekranowym sprawiedliwym twardzielem, a nie sztuczna gra wynikająca z robienia czegoś, czego się nie lubi – zauważa Siennica.

Ta autentyczność sprawia, że widzowie mogą zadawać sobie pytanie, czy Statham właściwie gra jakąś postać, czy po prostu kolejną wersję samego siebie. Siennica podkreśla, że aktor dodatkowo wzmacnia ten efekt, rzadko udzielając wywiadów i skutecznie oddzielając życie prywatne od medialnego wizerunku.

To działa na widzów i ich wyobraźnię, skłaniając ich do zastanawiania się, czy Jason Statham gra Jasona Stathama. Tego nikt nie wie, bo aktor nie lubi udzielać wywiadów i robi to rzadko, a swoje życie prywatne z powodzeniem trzyma z dala od mediów. Bawi się personą, którą stworzyło dla niego kino akcji, i tworzy coś, co szczerze lubi i sam chce oglądać – dodaje.

Bez peleryny, za to z pięściami

Statham nigdy nie był aktorem, którego naturalnym środowiskiem miałoby być kino superbohaterskie. Jego bohaterowie są zwykle znacznie bliżej rzeczywistości, nawet jeśli z czasem ich możliwości zaczynają ocierać się o granice kina widowiskowego. Siennica przypomina wypowiedź aktora z rozmowy z „The Guardian” z 2011 roku. Statham jasno deklarował wówczas: „Ja w pelerynie? Nie widzi mi się to. Obcisłe rajtuzy? Nie! To po prostu nie dla mnie. Znacznie bardziej przemawiają do mnie historie, które są bliższe rzeczywistości. To właśnie mój klimat”.

Minęło 15 lat, a Statham nadal pozostaje wierny tej deklaracji. Jak zauważa Siennica, w 2026 roku aktor wciąż dostarcza widzom realistycznych, osadzonych bliżej rzeczywistości emocji, zamiast zamieniać się w kolejnego superbohatera.

Dlaczego filmy Stathama wciąż się nie nudzą?

Paradoks polega na tym, że publiczność doskonale zna formułę filmu ze Stathamem. Często wystarczy zwiastun, aby wiedzieć, jakiego rodzaju doświadczenia można oczekiwać. A jednak widzowie nadal kupują bilety.

Wszyscy wiedzą, jaki będzie kolejny film Jasona Stathama już po obejrzeniu zwiastuna. Aktor obiecuje określone rzeczy i zawsze dotrzymuje słowa, dostarczając widzom emocji oraz satysfakcji. Nawet pomimo żartów o tym, że Jason Statham w każdym filmie gra Jasona Stathama, ludzie wciąż chodzą na jego filmy do kin i je doceniają – mówi Siennica.

Jego zdaniem odpowiedź na pytanie, dlaczego ta formuła wciąż działa, znajduje się poza samą postacią graną przez aktora. Choć kolejne filmy łączy archetyp sprawiedliwego twardziela, zmienia się wszystko, co znajduje się wokół niego. Raz produkcja stawia mocniej na humor, innym razem na widowiskową akcję. Czasami kluczowe znaczenie ma miejsce, w którym rozgrywa się historia. W przypadku „Buntownika” właśnie lokacja ma wpływać na charakter całego filmu. Do tego dochodzą różni reżyserzy i twórcy scen akcji, którzy nadają produkcjom własny rytm, styl oraz sposób przedstawiania walk i popisów kaskaderskich.

Filmy Stathama są więc tylko pozornie do siebie podobne. Pomimo wspólnego archetypu ekranowego twardziela zawsze jest w nich coś nowego, świeżego i dostarczającego widzom kolejnych wrażeń – podsumowuje Adam Siennica.

I być może właśnie tutaj znajduje się odpowiedź na fenomen Stathama. Publiczność nie przychodzi na jego filmy po to, żeby zobaczyć kogoś zupełnie innego. Przychodzi po Stathama, ale za każdym razem w nieco innym świecie. Bohater pozostaje znajomy, natomiast zmieniają się reguły gry.

Przed „Buntownikiem” trudno więc mówić o końcu ery twardzieli. Jeśli coś się zmieniło, to raczej sposób ich funkcjonowania w kinie. Jason Statham nie musi już niczego udowadniać. Wystarczy, że pojawia się na ekranie, zaciska pięści i robi dokładnie to, czego widzowie od niego oczekują.

O FILMIE:

Cole Reed ma za sobą lata służby w policyjnych siłach specjalnych. Dziś działa w sektorze prywatnym jako ochroniarz potężnego miliardera. Ceni sobie dobre pieniądze i przewidywalność nowej pracy. Jednak, gdy jego mocodawca zostanie brutalnie zamordowany, Cole będzie musiał znów stanąć do walki z potężnym wrogiem.

Ścigając zabójców trafi na trop międzynarodowego spisku handlarzy ludźmi, który sięga najwyższych kręgów władzy. W poszukiwaniu sprawiedliwości trafia na pokład statku przewożącego setki uprowadzonych kobiet i dzieci. To co miało być zemstą, stanie się walką o życie niewinnych.

Reżyseria: Jean-Francois Richet („Przerwany lot”, „Władcy Paryża”, „Wróg publiczny numer jeden”).

Obsada: Jason Statham („Szybcy i wściekli: Hobbs i Shaw”, „Transporter”, „Niezniszczalni”, „The Meg”, „Przekręt”, „Pszczelarz”, „Jeden gniewny człowiek”), Annabelle Wallis („Mumia”, „Annabelle”, „X-Men: Pierwsza klasa”, „Peaky Blinders” – serial, „Wcielenie”, „Na cały głos” – serial, „Król Artur: Legenda miecza”), Adrian Lester („Pojutrze”, „Barwy kampanii”, „Sandman” – serial, „Doomsday”, „Euforia”, „Maria, królowa Szkotów”).

Tytuł oryginalny: Mutiny.

Gatunek: akcja / thriller.

Produkcja: USA 2026.

Dystrybucja w Polsce: Monolith Films.

Buntownik

Artykuł powiązany z filmem
O filmie Zwiastun